Już ponad 60 lat trwają już poszukiwania legendarnego archiwum Doroty Talleyrand Perigord. Czyżby nadal znajdowało się w żagańskim pałacu? Po raz kolejny zagadkę tą stara się rozwikłać Barbara Brzezińska z Biura Obsługi Ruchu Turystyki Historycznej. W ramach właśnie zamieszczonej publikacji naukowej grupy "Historia - Interpretacje i narracje" zwraca uwagę m.in. na ustalenia Lynn H. Nicholasa zawarte w książce "Grabież Europy".

W 1844 r. władzę w Księstwie Żagańskim przejęła Dorota Talleyrand de Perigord, zwana księżną Dino. Jej panowanie to najświetniejszy okres w historii Żagania, który stał się "kawałkiem Francji w środku Niemiec". Księżna była postacią niezwykle barwną. Przeniosła się do Żagania z Paryża, gdzie była kochanką sławnego Karola Maurycego de Talleyranda, ministra spraw zagranicznych Napoleona Bonaparte. Z podupadłego w czasie wojen napoleońskich miasteczka księżna uczyniła centrum kulturalne. 

Dorota de Talleyrand-Périgord utrzymywała ścisłe kontakty z wieloma władcami i artystami. Zjeżdżali tu politycy, artyści i królowie. Bywali u niej m.in. król Fryderyk Wilhelm, a najczęściej sam Franciszek Liszt - kiedy księżna wydawała za mąż wnuczkę, grał na kościelnych organach "Veni Creator". Korespondowała też m.in. z Chopinem i Aleksandrem Fredrą.W salach żagańskiego pałacu wisiały obrazy Rembrandta, van Dycka, Goi, Velázqueza, Tycjana i Canaletta. Bogate archiwum zawierało autografy dzieł Goethego, Schillera, Talleyranda, listy Napoleona do Józefiny, 36 listów Stanisława Augusta Poniatowskiego.

Lata wojny Żagańska skarbnica przetrwała we względnym spokoju. 22 kwietnia 1944 r., kiedy było jasne, że do miasta wkroczą Rosjanie, rozpoczęła się ewakuacja zbiorów sztuki i archiwum pałacu. Obrazy i meble starannie spakowano (meble rozkręcono, obrazy umieszczono na specjalnych ramach transportowych). Trzeba było się spieszyć, ponieważ w pałacu miał się rozlokować szpital polowy Wehrmachtu. 

Gdy do akcji włączył się słynny Guenter Grundmann, piwnice żagańskiego pałacu pełne były skrzyń. Ponieważ mieli przybyć pierwsi pacjenci do urządzonego w pałacu szpitala, rozpaczliwie szukano środków transportu, żeby skarby wywieźć. W październiku na dwa samochody zapakowano większość dóbr. W piwnicy pozostało jednak 47 skrzyń i pakunków oraz pojedynczych przedmiotów. W jednej ze skrzyń znajdował się słynny zbiór listów i rękopisów.

Według francuskich źródeł po zajęciu Żagania przez Rosjan w pałacu pojawiło się dwóch oficerów - Francuz i Amerykanin, którzy najpierw pomieszczenia przeszukali i za zgodą dowództwa radzieckiego zabrali kilka skrzyń dawnego archiwum pałacowego. Inna wersja mówi, że pałac odwiedził wówczas pewien dyplomata holenderski - pełnomocnik Talleyrandów.

Świadkowie mówią nawet, że pałac najeżdżały wręcz wycieczki rozmaitych cudzoziemców, a przez pewien czas nad budynkiem powiewała nawet francuska flaga. Ostatni protokół zawartości skrzyń spisano w grudniu 1944 r., półtora miesiąca przed wkroczeniem do Żagania wojsk radzieckich. Tak naprawdę nikt nie wie, co się stało z ich bezcenną zawartością.


Niemiecki historyk sztuki Palmbeck same tylko zbiory sztuki wycenił na 4 mln marek. Osobne inwentarze sporządzono dla bibliotek - francuskiej i niemieckiej oraz unikalnego zbioru listów. Sporo dzieł sztuki z tej listy znajduje się w muzeach francuskich, niektóre przewinęły się przez słynne domy aukcyjne. Większość obrazów i rzeźb z Żagania trafiła do zamku Talleyrandów w Valencay.

Nie wiadomo natomiast, gdzie znalazło się sporo zabytków, przede wszystkim kolekcja słynnych listów z kolekcji Doroty Talleyrand, które nigdy nie "wypłynęły". W Bibliotece Kongresu USA znajdują się mikrofilmy zbiorów tzw. archiwum Talleyrandów, sporządzone przez tajemniczego doktora Hutha. Jak trafiły za ocean?

Przed 30 laty do Polski dotarł list pewnego Niemca, który twierdził, że zna lokalizację ukrytych w żagańskim pałacu sreber i archiwaliów. Tropem ruszyła ekipa fachowców - nic nie znaleziono. Nic nie wskazuje też na to, by powiodły się wcześniejsze próby poszukiwań rozmaitych łowców skarbów, którzy zostawili po sobie pamiątki w postaci rozkutych ścian. A może skarb spoczywa w piwnicach pałacyków w Miodnicy lub Borowiny?