Kierowców czekają kolejne zmiany, od 30 października w życie mają wejść przepisy nakazujące im uiszczanie płatności za przegląd techniczny auta z góry.

To kolejne rewolucje, po przejęciu nadzoru nad stacjami diagnostycznymi przez Transportowy Urząd Techniczny, który będzie prowadził rejestr stacji kontroli pojazdów, wydawał dokumenty uprawniające do prowadzania badań technicznych pojazdów oraz sprawował nadzór nad stacjami kontroli pojazdów. Będzie też miał też obowiązek analizowania skarg od kierowców oraz przyglądania się statystykom badań i na tej podstawie kontrolować stacje.

Kierowcy, którzy będą chcieli dokonać przeglądu niesprawnego samochodu nawet w najbardziej zaprzyjaźnionej stacji diagnostycznej nie będą mogli liczyć na jego pozytywny wynik. Wykwalifikowani pracownicy Transportowego Dozoru Technicznego będą sprawdzali wyniki wybranych losowo badań technicznych pojazdów, które trafiły na stację nawet w ciągu ostatnich trzech miesięcy. Diagności będą mieli obowiązek rozpoczynać badanie techniczne pojazdu od jego identyfikacji i wykonania dokumentacji fotograficznej, wpisania numeru rejestracyjnego badanego pojazdu do rejestru oraz pobrania opłaty za badanie techniczne pojazdu przed jego wykonaniem. Zmiany te rozpoczną się we wrześniu 2017 roku i potrwają do 20 maja 2018 roku.

Jeśli kierowca. który pojawi się na stacji kontroli pojazdów ponad 30 dni po terminie, będzie musiał zapłacić dwukrotną wartość stawki- teraz jest to 98 zł, ale za rok ma ona wzrosnąć do 102 zł netto. Nowe przepisy najpewniej wymuszą również wzrost cen badań, bo diagnosta będzie musiał poświęcić im więcej czasu. Będzie też musiał więcej zainwestować w sprzęt diagnostyczny. Może się również pojawić nowa naklejka na szybę pojazdu. Jeśli badanie zakończy się wynikiem pozytywnym, kierowca dostanie specjalną nalepkę, którą będzie musiał umieścić na przedniej szybie, co pomoże policji w wyłapywaniu samochodów bez aktualnych badań technicznych.