Do kin wszedł właśnie najnowszy obraz Agnieszki Holland „Pokot”. Tegoroczny laureat Srebrnego Niedźwiedzia na Festiwalu Filmowym w Berlinie to ekranizacja powieści Olgi Tokarczuk „Prowadź swój pług przez kości umarłych”. I choć zwiastun zapowiada kryminalną opowieść z wątkiem łowieckim w tle, w istocie film stanowi swoisty ekologiczny manifest.

„Pokot”, wbrew oczekiwaniom, okazuje się nie być zwykłym thrillerem. Tak naprawdę wątek kryminalny jest dodatkiem do manifestu, jakim stała się całość. Pomimo niewątpliwie pięknej idei, jaką stanowi ochrona praw zwierząt, świat, który proponują widzowi Holland i Tokarczuk jest szalenie nieproporcjonalny. Jego dychotomia wręcz drażni. Bohaterzy dzielą się na bezwzględnie dobrych – Duszejko, Dyzio, Dobra Nowina oraz bezwzględnie złych – myśliwi, policjanci. W tym obrazie brakuje zachowania równowagi, co w filmie o takiej tematyce wydaje się być wyjątkowo koniecznym. Twórczynie próbują nas przekonać, że pewne czyny są usprawiedliwione, zależnie wyłącznie od tego, kto ich dokonał.

Główna idea „Pokotu”, czyli ekologia, zdominowała fabułę sprawiając, że porządek świata wywraca się do góry nogami. Obrona praw zwierząt okazała się na tyle istotna, że stała się ważniejsza od życia ludzkiego. Ten wybiórczy rodzaj traktowania rzeczywistości prowadzi do tego, że pewne normy i zasady zostają złamane, a paranoja przysłania bohaterom zdrowy rozsądek. Brak kary dla winowajcy sprawia, że koniec tej historii staje się wręcz kuriozalny.

Na korzyść obrazu przemawiają jednak pewne elementy. Niewątpliwie należy tutaj oddać honor aktorom, którzy, pomimo dyskusyjnego wydźwięku całości, wykonali kawał dobrej roboty. Agnieszka Mandat weszła w rolę Duszejko w 100%, dzięki czemu jest niezwykle przekonująca i autentyczna. Swoją szansę wykorzystał także Borys Szyc, który imponująco wcielił się w czarny charakter. Do atutów należy również zaliczyć piękne zdjęcia z Kotliny Kłodzkiej oraz nastrojową muzykę.

„Pokot” w pierwszej kolejności porusza kwestię kłusownictwa, jednego z kilku podstawowych tematów, które niezmiennie poruszają opinię publiczną i budzą skrajne emocje. Wątek kryminalny to tak naprawdę jedynie dopełnienie, które tworzy fabularną klamrę dla ogólnego wydźwięku. Jednakże mówiąc, że nielegalne polowania stanowią problem wyłącznie „polskiego światka”, czynimy ogromne niedopowiedzenie. To kłopot, z którym zmaga się wiele państw, nie tylko w krajach zachodu, ale także w tych egzotycznych – polowania w Afryce na dzikie zwierzęta to wciąż nierozwiązany aspekt.

Film Holland forsuje poglądy jednoznacznie oczywiste. Abstrahując od tego czy zostały pokazane w sposób bardziej lub mniej udany, historia powinna skłonić do zgoła innej refleksji: czy człowiek nie zatraca się czasem w kategoryzowaniu rzeczywistości? Czy bronić czyjejś sprawy, oznacza bronić swojej sprawy? Kiedy zaczyna się obłęd?

Karina Veltzé