Tegoroczna majówka nie będzie dobrze wspominana przez fanów piłki ręcznej, a w szczególności wielbicieli Mariusza Jurasika. Ten pochodzący z Żagania sportowiec ogłosił właśnie koniec kariery. Ze swoimi fanami pożegnał się podczas meczu Górnika Zabrze z KPR-em RC Legionowo.

Po meczu Mariusz Jurasik zdradził też powody swojej decyzji. – Nie dostałem powołania do Rio, a wiem, że za cztery lata już na pewno nie zagram. Sportowo już nie więcej nie osiągnę, jestem spełnionym człowiekiem. Aczkolwiek brakuje tego krążka Igrzysk Olimpijskich… Takie jest życie. Może kiedyś w przyszłości, jako trener, uda mi się po niego sięgnąć? Teraz skupiam się na mojej nowej roli i zaczynam wszystko od zera. I to jest fajne, bo znów mam przed sobą cele.
Zaznaczył jednocześnie, że rozstanie z piłką ręczną może dla niego wcale nie być łatwe. – Muszę powiedzieć prezesom, żeby w ogóle mnie nie zgłaszali do ligi, bo na pewno to wykorzystam. Będzie mnie na pewno nosić, a tak nie będę miał argumentów – śmiał się. – Ja już chyba kilka razy kończyłem karierę. Teraz dajmy spokój. Czterdziestka to chyba dobry wiek.

W ostatnim meczu w Zabrzu Mariusz Jurasik jeszcze raz pokazał, dlaczego był zawodnikiem wyjątkowym w klubach czy też reprezentacji Polski. Grający trener Górnika Zabrze z końcem sezonu definitywnie zawiesza buty na kołku i zamierza poświęcić się tylko pracy szkoleniowej.

- Dziękuję wszystkim w Zabrzu, w Polsce i na świecie, którzy wspierali mnie nawet w trudnych chwilach. Mam nadzieję, że w przyszłym sezonie ja i zawodnicy będziemy podnosić swoje kwalifikacje i jako zespół chcemy piąć się w górę – zapowiedział „Józek” nagrodzony owacją na stojąco.

 Podczas pomeczowego spotkania z dziennikarzami Jurasik nie ukrywał też rozczarowania szykującymi się zmianami w przepisach piłki ręcznej: - Ktoś sobie w IHF czy EHF siedzi i wymyśla jakieś niebieskie czy pomarańczowe kartki. Za dużo z tym mieszania. Zawodnik jest kontuzjowany, nie może zagrać w trzech następnych akcjach, bo przeciwnik go do tego zmusił. Jest karany za czyjeś przewinienie, za to, że i tak dostał już, za przeproszeniem, w łeb – sportowiec nie krył poirytowania.
– Na podziękowania na pewno zasługują kibice, zwłaszcza nasz fanklub, który jeździ z nami wszędzie i zawsze. Chciałem też podziękować moim kibicom na całym świecie, którzy zawsze byli ze mną na dobre i na złe. Wspierali mnie nawet w ciężkich momentach, a te są u każdego sportowca. Dlatego wielkie, wielkie dzięki. Proszę teraz o wspierania mnie w roli trenera.

Warto też pamiętać, że zarząd klubu zastrzegł numer „13” tylko dla Mariusza Jurasika. Już nigdy żaden inny zawodnik trójkolorowych nie zagra z tym numerem na plecach.