W ostatnią środę przed południem policjanci z żagańskiej komendy kolejny już raz patrolowali teren po byłym zakładzie produkcyjnym firmy „ZAMEX” (ul. II Armii WP w Żaganiu). W ostatnich latach jest to teren o newralgicznym statusie i stanowi bolączkę dla miasta i mieszkańców. Chodzi o problemy z nieegzekwowaniem od właściciela tego terenu właściwego zabezpieczenia tak rozległego obszaru. Ogrodzenie dawno temu zostało zniszczone, co powoduje łatwy dostęp do niebezpiecznych pozostałości po XIX-wiecznej fabryce.

Teren ten jest częstym obiektem niszczenia, plądrowania i spalania. W czasie prowadzonych konsultacji społecznych, debat oraz spotkań na policję i straż miejską trafiały liczne zgłoszenia na ten temat.

Na ostatniej sesji Rady Powiatu została nawet w tym zakresie złożona interpelacja przez radnego Tomasza Kwarcińskiego. Także inni mieszkańcy przekazują liczne informacje o zagrożeniach związanych z ładem i porządkiem publicznym w tym miejscu, o przypadkach kradzieży złomu z pomieszczeń byłego zakładu, przebywania osób w opuszczonych budynkach, które mogą stwarzać zagrożenie dla ich życia i zdrowia.

Dokładnie takie podejrzenie padło na to miejsce także feralnej środy 7 września. Policjanci w czasie sprawdzania tego terenu zauważyli kobietę i mężczyznę, którzy siedzieli na murku i pili alkohol. Jak relacjonuje policja, obok nich biegał duży pies, który był bez smyczy i kagańca. Jego właścicielką okazała się siedząca na murku 54-letnia kobieta, której policjanci polecili przywiązanie psa smyczą do ogrodzenia. Ta jednak tego nie zrobiła - uczestnicy libacji byli już w stanie upojenia alkoholowego.

Podczas rutynowego legitymowania i rozpytywania o okoliczności spotkania oboje zachowywali się agresywnie i używali słów wulgarnych - relacjonuje policja. Sprawa szybko nabrała jednak poważniejszego wymiaru, gdy w pewnym momencie odurzona para kompanów zaatakowała samych policjantów. 34-latek szybkim ruchem chwycił do ręki butelkę po piwie i ruszył w stronę policjanta. Kobieta w tym czasie nie chciała być gorsza - w ataku szału spuściła ze smyczy swojego psa, zaczęła go szczuć na policjanta. Sama w pijackim amoku zaczęła kopać i szarpać policjanta.

Gdy do awantury wkroczył też pokaźnych rozmiarów pies i zaatakował jednego z policjantów, sprawa była już bardzo groźna. Zwierzę rzuciło się do policyjnego gardła zaatakowało okolice twarzy. Policjant w akcie desperacji i w celu odparcia bezpośredniego ataku, które miało zagrażać jego życiu i zdrowiu, wyciągnął broń służbową i wycelował w kierunku psa. Pocisk ranił agresywnego czworonoga w łapę. Policjantowi po konfrontacji z psem zostały zadrapania na klatce piersiowej, szyi i twarzy. Rozszarpaniu uległa też koszula mundurowego.

Na pomoc zaatakowanym funkcjonariuszom przybył drugi patrol i przy jego wsparciu udało się obezwładnić pijaną parę agresorów. Potem wszystko poszło już szybko i bez problemów. Parę doprowadzono do siedziby Komendy Powiatowej Policji przy ul. Nowogródzkiej w Żaganiu.


Jak niebezpieczna była to sytuacja okazało się już na miejscu, kiedy zatrzymany mężczyzna w czasie rozmowy z policjantem przyznał, że pies był szkolony do atakowania ludzi...

Jeszcze tego samego dnia policjanci uzyskali od zatrzymanej kobiety – właścicielki psa - zgodę na jego leczenie. Sprawcą ataku na policjanta okazał się mieszańcem rottweilera. Po postrzale w łapę wymagał interwencji lekarza weterynarii w Żarach. Jak się udało nam ustalić, łapa psa została niestety amputowana. Po udzieleniu pomocy weterynaryjnej, pies został umieszczony w schronisku dla zwierząt. Z naszych informacji wynika także, że pies został już odebrany z żarskiego schroniska przez swoją właścicielkę.

Żagańscy Bonnie i Clyde zostali przesłuchani, po czym Prokurator przedstawił im zarzut czynnej napaści na funkcjonariuszy Policji. Oboje przyznali się do winy i złożyli wyjaśnienia. Prokurator zastosował wobec obu podejrzanych środek zapobiegawczy w postaci dozoru Policji. Za czynną napaść na policjantów grozi im kara do 10 lat pozbawienia wolności.