Potwierdziły się informacje na temat groźby dyscyplinarki dla Bartłomieja Wosia, które portal Żagań Dla Was podał jako pierwszy 2 tygodnie temu. 20 kwietnia 2017 r. punktualnie o godz. 10:00 rozpoczęło się w Zielonej Górze postępowanie wyjaśniające ws. tego żagańskiego nauczyciela, który na swoim profilu w serwisie społecznościowym udostępniał m.in. kilka odcinków serialu „Ucho prezesa”. Wszystko trwało w sumie 7 godzin. Na miejscu nauczyciela wspierał Burmistrz Żagania Daniel Marchewka oraz mieszkańcy Żagania.

Postępowanie dotyczy możliwości uchybienia godności zawodu i obowiązkom nauczyciela "polegającym na prezentowaniu w mediach społecznościowych wypowiedzi pełnych agresji, nienawiści i osądów osób, Kościoła katolickiego i władz państwowych".

Sprawa rozpoczęła się po anonimowym donosie, które rzekomo otrzymał starosta żagański Henryk Janowicz 2 marca 2017 r. Co ciekawe, anonim nie ma żadnej daty, a pieczątka potwierdzająca wpływ do Starostwa nie zawiera obligatoryjnego podpisu przyjmującego je urzędnika. Do anonimu dołączono czarno-białe wydruki wpisów z prywatnego konta facebook Bartłomieja Wosia. "Zastanawiające jest również, że część wydruków najprawdopodobniej została przez kogoś spreparowana. Nie wydrukowano ich bezpośrednio z mojego profilu, tylko jeszcze przerabiano w edytorze i wycinano niektóre fragmenty. Pytanie w jakim celu?" - zastanawia się nauczyciel.

Bez zbędnego dociekania Starosta 10 marca 2017 r. skierował sprawę podwładnemu sobie dyrektorowi Zespołu Szkół Technicznych i Licealnych w Żaganiu, gdzie Woś od 19 lat jest nauczycielem wychowania fizycznego. Dyrektor Zbigniew Stebelski oficjalne pismo otrzymał w tej sprawie 13 marca. Ten w ciągu jednego dnia przeanalizował otrzymane materiały, po czym bez wyjaśnienia spornych kwestii z samym nauczycielem, 15 marca złożył wniosek do Komisji Dyscyplinarnej przy Wojewodzie. Dyrektor informował w nim o możliwości uchybienia godności zawodu i obowiązkom nauczyciela "polegającym na prezentowaniu w mediach społecznościowych wypowiedzi pełnych agresji, nienawiści i osądów osób, Kościoła katolickiego i władz państwowych, często w godzinach pracy".

Na tak postawione zarzuty dyrektora, w dodatku poparte autorytetem samego Starosty i jego wskazaniami zawartymi w urzędowym piśmie, służby wojewody rzeczywiście wydawały się nie mieć wyjścia. "W mojej ocenie był to zwyczajny fortel, który miał posłużyć uwikłaniu wojewody z PiS-u w rozgrywki starosty z PSL. Dowodzi tego również oświadczenie rzecznika PSL Jakuba Stefaniaka, który kategorycznie stwierdził, że za całą awanturę winę ponosi wojewoda z PiS. Tymczasem fakty wyglądały zupełnie inaczej, a cała intryga swój początek miała w murach rządzonego przez barona PSL Starostwa Powiatowego" - ocenia radny Tomasz Kwarciński.

Ta cała seria niefortunnych zdarzeń doprowadziła do tego, że Woś stawił się w czwartek w zielonogórskiej delegaturze Kuratorium Oświaty w Gorzowie Wlkp., by złożyć wyjaśnienia przed Zastępcą Rzecznika Dyscyplinarnego dla Nauczycieli przy Wojewodzie Lubuskim Sławomirą Morawską. Przyszedł z pełnomocnikiem - Bożeną Pierzgalską, szefową sekcji oświaty Zarządu Regionu NSSZ "Solidarność" w Zielonej Górze.

"Wszystko zostało powiedziane i nie mam sobie nic do zarzucenia. Nie zgadzam się z zarzutami (..) te, które przedstawiono, były absurdalne; nie zgodziłem się z żadnym i wszystkie, jakby nie patrzeć, obaliłem. Mam nadzieję, że wszystko skończy się pozytywnie" – powiedział Woś.

Wyjaśnienia Wosia trwały ponad dwie godziny. Po godzinnej przerwie w siedzibie Kuratorium zjawił się również wezwany Dyrektor Zbigniew Stebelski. Jego przesłuchanie trwało dwukrotnie dłużej niż samego nauczyciela. Po zakończeniu dyrektor odmówił jakiegokolwiek komentarza mediom i opuścił gmach kuratorium. 
Bartłomiej Woś pytany, czy usunąłby te wpisy ze swojego profilu, gdyby wiedział, jakie wywołają konsekwencje, powiedział: "Na pewno tak, bo nie życzę nikomu, żeby z tak błahego powodu zrobić aferę na cały kraj; radzę uważać, co się wrzuca, bo może być naprawdę w szklance wody wielka burza".

"Mamy nadzieję, że dzisiejsze wyjaśnienia sprawę zamykają (…) zarówno pan Woś jak i dyrektor później złożą wyjaśnienia i na ich podstawie rzecznik dyscyplinarny podejmie decyzję, co dalej zrobić. Może sprawę na tym etapie zakończyć albo skierować do komisji dyscyplinarnej" – powiedziała Pierzgalska, dodając, że w czwartek nie spodziewa się żadnej decyzji.

Pierzgalska zapytana o ocenę zarzutów wobec nauczyciela powiedziała, że według niej "ta sprawa nie powinna nigdy się tutaj znaleźć".

W kuratorium był także obecny burmistrz Żagania Daniel Marchewka oraz przybyli mieszkańcy Żagania, m.in. młody lokalny aktywista Tomasz Szwal, którzy wspierali Wosia. Mówili dziennikarzom, że sprawa ma charakter polityczny, a zarzuty wobec nauczyciela są "szyte grubymi nićmi".

Według Marchewski sprawa Wosia jest konsekwencją jego zaangażowania się w obronę nauczycieli oraz dyrektor Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Żaganiu, która - po zwolnieniu przez starostę - została przywrócona do pracy. Woś jest nauczycielem w szkole podległej powiatowi, jest także radnym miejskim w Żaganiu.


Po pierwszych informacjach medialnych o kłopotach nauczyciela z Żagania, do sprawy odniosło się Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich. Zdaniem przedstawiciela RPO w tej sprawie są "poważne wątpliwości", a "decyzja o wszczęciu postępowania dyscyplinarnego na podstawie Karty Nauczyciela powinna uwzględniać konstytucyjne oraz międzynarodowe gwarancje wolności wypowiedzi oraz swobody wyrażania poglądów".