Kwiatami, transparentami, upominkami, a przede wszystkim uściskami przywitano na lotnisku Chopina w Warszawie paraolimpijczyków powracających z igrzysk w Rio de Janeiro. Rodziny, znajomi, kibice przyjechali do stolicy z różnych stron kraju. W dłoniach trzymali różnobarwne bukiety, rozwinęli transparenty i czekali wpatrując się w drzwi opatrzone informacją "przyloty-wyjście".

"Gdzie jest mamusia?" - pytała 9-letnia Nadia Kubas. Kamilę otoczyli dziennikarze. "Pozwólcie najpierw uściskać córeczkę - poprosiła. - Jechała do mnie ponad 500 km, a ja się za nią bardzo stęskniłam".

Kajakarka, brązowa medalistka tak opowiadała tuż po wylądowaniu na lotnisku w Polsce: "na Facebooku widziałam jak całe moje miasteczko Małomice koło Żagania dopingowało mnie kiedy startowałam. Ludzie byli ubrani w biało-czerwone stroje, w takich barwach też pomalowani i dali mi takiego kopa, że nie mogłam ich zawieść. Musiałam zdobyć ten medal, chociaż trenuję dopiero od niedawna, bo od trzech lat. Ale te lata to ogrom pracy, codziennie na obozach pływałam po 15, a często i 30 kilometrów" - powiedziała zawodniczka Startu Zielona Góra.
Kamila w 2013 roku rozpoczęła swoją przygodę z parakajakarstwem, od początku oddała się temu sportowi profesjonalnie i z wielkim zaangażowaniem. Trenuje sprint kajakowy na dystansie 200m w klasie KL1. Jej trenerem został Jan Durczak, pod którego okiem trenowała jako młodziutka zawodniczka pełnosprawna. Zawodniczka trenuje na obiektach przystani kajakowej „Viking” w Małomicach. Już po kilku miesiącach treningów została powołana do kadry narodowej. W Mistrzostwach Świata i w Mistrzostwach Europy, które w tej dyscyplinie sportu odbywają się co roku zajmowała z początku miejsca V-VII, a od 2015 roku plasuje się w swojej grupie startowej na miejscu IV. Sukcesem było zdobycie brązowego medalu mistrzostw Europy w 2016 roku, a największym osiągnięciem uzyskanie kwalifikacji paraolimpijskiej Rio 2016. Obecnie jest najlepszą zawodniczką w kraju osiągającą coraz lepsze wyniki sportowe. Rok rocznie zdobywa medale Mistrzostw Polski. 

Kamila jest bardzo ambitną i pracowitą zawodniczką, ale także silną i dzielną kobietą. Codzienne wielogodzinne treningi łączy z samotnym wychowaniem córeczki, z czym bardzo dobrze sobie radzi. Nie lubi użalania się nad sobą, jej dewizą jest iść do przodu, nie narzekać na swój los lecz samemu go kształtować w myśl zasady „co nas nie zabije to nas wzmocni”. Taka życiowa postawa Kamili sprawia, że niepełnosprawność Jej nie ogranicza, uparcie dąży do realizacji swoich zamierzeń i marzeń.
Im bliżej jednak podróż z Rio sięgała domu w Małomicach, tym emocje coraz bardziej sięgały zenitu. Prawdziwa eksplozja euforii wybuchła, kiedy nasza brązowa Kamila dojechała nareszcie w rodzinne strony.

W przywitaniu paraolimpijki wzięły udział rzesze oddanych kibiców z rodzinnej miejscowości. Jak opisują organizatorzy hucznego przywitania: "niemal wszyscy uczestniczyliśmy w tym wielkim wydarzeniu. Nasz pomysł zmotywował do działania całe Małomice. W tajemnicy przed Kamilą w trakcie podróży z Warszawy przekazywane były do miasta informacje, które rozchodziły się po całych Małomicach. Liczna grupa motocyklistów ze Szprotawskiego klubu MOTO SZPROTAWA eskortowała naszą medalistkę z miejscowości Borowina, a od Szprotawy dołączyli całymi siłami strażacy z OSP Małomice. Wydarzenie historyczne, tłumy zgromadzone pod urzędem mnóstwo kwiatów i gratulacji. Zawyły syreny, całe miasto śpiewało STO LAT!"


Kolejna niespodzianka czekała na Kamilę przed domem, gdzie czekali sąsiedzi i najbliższa rodzina z szampanem i gratulacjami. Ten wieczór trwale zapisał się w historię Małomic.