W zasadzie zdajemy sobie sprawę z tego, że żyjąc we współczesnym świecie nieustannie jesteśmy podtruwani przez żywność, napoje i powietrze. I chociaż nie sposób całkowicie uwolnić się od tych trucizn, to możemy ograniczyć ich wpływ na nasze zdrowie. Musimy jednak zdawać sobie sprawę z tego, co nas truje i poświęcić więcej uwagi codziennym wyborom.

O tym, że warzywa im są ładniejsze, tym więcej zawierają azotanów, owoce pestycydów, a pieczywo różnych polepszaczy wiedzą właściwie wszyscy, ale już wiedza o tym, w jaki sposób żywność wpływa na efekt działania leków jest raczej niewielka. Podobnie jak wiedza o wpływie na nasze zdrowie konserwantów, które dyskretnie się ukrywają się pod tajemniczą literką „E”. Plantatorzy nie wyobrażają sobie, żeby w swoich uprawach wielkotowarowych nie używać pestycydów i insektycydów. Praktycznie jest to niezbędne, żeby wyhodować ładne warzywa i owoce, które sprzedają potem w hipermarketach. Oczywiście, siłą rzeczy muszą one zawierać pozostałości po tych środkach ochrony.

Żeby zneutralizować szkodliwy wpływ na nasz organizm tych chemikaliów, trzeba- jak twierdzi Julita Bator w swojej książce pt. „Zamień chemię na jedzenie” - przez kilkanaście minut moczyć owoce i warzywa w roztworze 50 ml destylowanego octu zmieszanego z czterema litrami przefiltrowanej wody. Potem owoce i warzywa trzeba wypłukać w czystej wodzie.

Mało kto zdaje sobie sprawę z tego że wszystko co jemy i pijemy jest chemią w sensie związków chemicznych, a zwłaszcza chemii organicznej i że leki, które zażywamy mogą wchodzić w reakcje, czasem szkodliwe, z pożywieniem na nasz organizm. W książce pt. „Wpływ żywności na efekt działania leków” Emilia Chłopek szczegółowo wymienia różne leki i wskazuje reakcje, w jakie wchodzą one z pożywieniem. Np. najpopularniejsze leki przeciwbólowe typu Paracetamol i jego pochodne jak Apap, Panadol, czy Codipar działają z opóźnieniem gdy spożywamy potrawy wysokotłuszczowe. Natomiast sok grapefruitowy, który sam w sobie powoduje obniżenie ciśnienia krwi, gdy zostanie wypity nawet na dwie godziny przed zażyciem leków obniżających ciśnienie może to ciśnienie drastycznie obniżyć.

Dziko rosnące trujące rośliny, jak wilczełyko, bieluń, czy pokrzyk wilcza jagoda znają chyba nawet dzieci, ale w naszych parkach rośnie jeszcze np. złotokap, którego nasiona są niebezpieczną i silną trucizną, albo cis, którego właściwie wszystkie części również są silnie trujące. Dlatego na wszelki wypadek nie pozwalajmy, żeby dzieci wkładały do buzi jakiekolwiek rośliny. Trujący jest również alkaloid znajdujący się w konwaliach. Choć z drugiej strony, stosowany w ściśle określonych dawkach może być też lekarstwem.

Oczywiście, nie namawiamy do tego, żeby najpierw wkuwać, a potem starannie studiować całą listę symboli, które oznaczają najróżniejsze konserwanty i polepszacze, które znajdują się w artykułach spożywczych. W ten sposób możemy tylko doprowadzić się do ortoreksji, czyli przesadnej troski o jakość pożywienia. Znacznie prościej i lepiej będzie kupować żywność ekologiczną, samodzielnie uprawiać przynajmniej zioła na kuchennym parapecie, albo piec chleb. Przepisów w sieci nie brakuje. Paradoksalnie, taniej też będzie kupować droższe produkty, np. wędliny, o których wiadomo, że mają mniej konserwantów i są czystymi produktami bez jakichś absurdalnych domieszek w rodzaju skórek wieprzowych, zmielonych ścięgien lub wymion. Bo choć kupujemy nieco droższe produkty, to z pewnością oszczędzamy na wizytach u lekarzy i kupowaniu leków, gdy dopadnie nas jakaś choroba spowodowana pełnym chemikaliów, niezdrowym odżywianiem.