Aleks nie chodzi, nie siedzi, nie widzi, nie mówi. Czasami zapłacze, gdy zakrztusi się zmiksowaną papką, którą karmi go mama. Od lat walczy o odszkodowanie i rentę dla dziecka. Jej syn, przez błąd ginekologa, do końca życia będzie kaleką.

Dziewięcioletni chłopiec od urodzenia cierpi na czterokończynowe porażenie mózgowe, oprócz tego ma jeszcze kilka innych schorzeń, m.in. padaczkę. Wszystko przez błąd lekarza, który odbierał poród w szpitalu. PONIŻEJ MOŻNA OBEJRZEĆ VIDEO Z PROGRAMEM "MAGAZYN REPORTERSKI" TVP WYEMITOWANY W ŚRODĘ 3.06.2015 R.

9 lat temu, przy porodzie pojawiły się komplikacje. Szyja dziecka owinięta była pępowiną. Pomimo że zaburzenia serca dziecka były widoczne na wydruku badania KTG, ginekolog Maciej K. nie użył ssaka próżniowego, aby przyśpieszyć poród, tylko czekał, aż zakończy się w sposób naturalny. Gdy Aleks przyszedł na świat, nie oddychał, nie reagował na bodźce, nie ruszał się.

Pani Magdalena podała ginekologa do sądu. Ten uznał go winnym, skazując na grzywnę 4.800 zł i zapłatę kosztów sądowych. Ginekolog bronił się, że będący na wyposażeniu ówczesnego SP ZOZ ssak próżniowy był niesprawny. Ale sąd nie uwierzył w te tłumaczenia, udowodniono Maciejowi K., że sprzęt miał ważne badania techniczne. Zeznali to m.in. pracownicy oddziału ginekologiczno-położniczego. Sąd uznał również, że zaburzenia akcji serca i wskutek tego niedotlenienie mózgu dzieckaw czasie porodu mogły spowodować nieodwracalne szkody. Znacznie poważniejsze niż zastosowanie niesprawnego ssaka próżniowego.