Do sejmu trafił obywatelski projekt ustawy zakazującej handlu w niedziele. Regulację niedzielnego handlu PiS szumnie zapowiadało już w kampanii wyborczej. Później jednak jak zwykle sprawa ucichła. Czy teraz coś się zmieni? Większość Polaków jest za. Prosimy także o oddanie przez Państwa swoich głosów, jesteście za czy przeciw niedzielnemu handlowi.

Jak wynika z badań przeprowadzonych przez ARC Rynek i Opinia na zlecenie Rzeczpospolitej, aż 52 proc. Polaków popiera pomysł wprowadzenia zakazu handlu w niedzielę. W tym 23 proc. jest zdecydowanie na tak. Z kolei zdecydowanie przeciwko opowiedziało się zaledwie 20 proc. Najmniej chętni ograniczeniu możliwości robienia zakupów w weekendy są mieszkańcy większych miast i młodsi ankietowani (15-24 lata).

Poselski projekt ustawy o zmianie ustawy – Kodeks Pracy (Dz. U. z 1998 r. Nr 21. poz. 94, z późn. zm.) ma polegać na zakazie pracy w placówkach handlowych w każdą niedzielę.

W uzasadnieniu ustawy czytamy: "Wprowadzenie w życie proponowanej zmiany Kodeksu pracy pociągnie za sobą bardzo korzystne skutki społeczne. Po wielu latach zaniedbań stworzona zostanie nowa jakość życia dla rodzin, zwłaszcza dla rodzin pracowników zatrudnionych w sektorze handlu. Zapoczątkowany zostanie, zapomniany już trend pielęgnowania rodziny jako podstawowej jednostki społecznej. Dotyczyć to będzie także rodzin nie związanych z działalnością handlową, a zapędzonych w szaleńczą chęć kupowania niekoniecznie z potrzeby - a pod wpływem reklamy i bez szacunku dla poświęcenia pracujących w niedzielę, a przede wszystkim bez szacunku dla swoich najbliższych. Zmienić się może cała kultura obchodzenia dnia wolnego od pracy. Zmienić, a wręcz można powiedzieć powrócić do dawnych dobrych tradycji. Zamknięcie placówek handlowych w niedzielę daje nową szansę kulturze." i dalej "Proponowane rozwiązania przyczynią się ponadto do poprawy sytuacji finansowej małych rodzinnych sklepów, które od lat borykają się z nierówną konkurencją z dużymi placówkami handlowymi."

- Jeśli zamkniemy sklepy, to nie trzeba będzie robić "Nocy Muzeów", bo ludzie zamiast do hipermarketu pójdą do muzeum - argumentował w TVN24 przewodniczący "Solidarności" Piotr Duda. Jeremi Mordasewicz z PKPP Lewiatan przekonywał z kolei, że zakaz handlu w niedzielę oznacza utratę pracy dla co najmniej kilkudziesięciu tysięcy ludzi. Według przewodniczącego "Solidarności", Polacy uczynili sobie z niedzielnych zakupów zwyczaj. - Kupują cement i drzwi, czy to artykuły pierwszej potrzeby? - pytał. Ponadto, według niego, hipermarkety to głównie kapitał zagraniczny, Polska więc na handlu w galeriach nie zarabia. 

Zdaniem Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji (POHiD) wprowadzenie omawianego zakazu spowoduje redukcję zatrudnienia o ok. 10%. Oznacza to, że zlikwidowanych zostanie od 25 do nawet 65 tys. kalkulacyjnych etatów. Spowoduje to ograniczenie popytu konsumpcyjnego o ok. 1/7 na rynku wewnętrznym.
Zdaniem wielu zakaz nie spowoduje spadku obrotów, ponieważ większość popytu przesunie się na inne dni tygodnia. Z niektórych zakupów konsumenci nie są po prostu w stanie zrezygnować i dokonają ich niezależnie od tego, w jakich dniach czy godzinach będą otwarte sklepy. Z tego tytułu nie zmienią się więc także dochody państwa.

Handel w niedzielę zakazany jest obecnie m.in.: w Niemczech, Austrii, Szwajcarii i Francji. Od zasady tej stosuje się wyjątki przedmiotowe, pozwalające na handel określonymi kategoriami produktów: pieczywem, paliwami oraz podmiotowe, zezwalające na działalność określonych przedsiębiorców: piekarni, stacji benzynowych. Wyjątki stanowią często furtkę dla obejścia prawa.

Ciekawi nas Państwa opinia o wprowadzeniu wspomnianego zakazu. Prosimy o wzięcie udziału w naszym głosowaniu

ZAGŁOSUJ: