Wyjeżdżamy na jakieś egzotyczne wakacje i tam popijamy „herbatkę” zwaną kava kava, która tak bardzo nam smakuje, że zabieramy ze sobą do domu np. kilogramową paczkę tego napoju. I jakże się zdziwimy, gdy na granicy usłyszymy od celnika, że grozi nam za to taka sama kara, jak za przemyt kokainy. Bo kava kava dopiero 21 sierpnia została skreślona z listy zakazanych substancji.

Kava, to innymi słowy pieprz metystynowy, czyli kwiat, który rejonie Pacyfiku jest uważany za coś w rodzaju skarbu narodowego. Jego liście znajdują się tam na banknotach i flagach narodowych. Wywarem z rośliny częstowani są najznakomitsi goście, a jego łyk jest traktowany jako symboliczny gest pokoju. Trunku nie odmówił nawet sam Jan Paweł II. Pije go również królowa Elżbieta II.