Niedawno rząd zapowiedział, że w przyszłym roku minimalna pensja zostanie podwyższona o 120 zł do kwoty 2220 zł brutto. W zasadzie jest to dobra wiadomość, ale jej konsekwencje już niekoniecznie.

Ze wstępnych wyliczeń wynika bowiem, że wraz ze wzrostem płacy minimalnej do 2220 zł samotny rodzic, który zarabia owo minimum i wychowuje jedno dziecko, przekroczy wymogi kryterium dochodowego programu „Rodzina 500 plus” i z dodatkowych pieniędzy będą nici. Za to z większych podatków wprost przeciwnie.
Obecnie obowiązujące zasady mówią, że aby dostać 500 zł świadczenia na pierwsze dziecko, trzeba spełnić kryterium dochodowe czyli dochód na jednego członka rodziny nie może przekraczać 800 zł netto, a w przypadku dzieci niepełnosprawnych 1200 zł.
Oznacza to, że w przypadku rodziców, którzy samotnie wychowują jedno dziecko ich pensja nie może być wyższa niż 2200 zł brutto miesięcznie. Gdy przekroczą tę kwotę, „na rękę” będą zarabiali trochę więcej niż 1600 zł. Kryterium dochodowe zostanie więc przekroczone, bo na osobę będzie przypadało minimalnie ponad 800 zł netto.

Zatem określenie minimalnego wynagrodzenia na poziomie 2220 zł brutto, a nie na poziomie 2200 zł brutto i pozostawienie bez zmian kryteriów dochodowych programu „Rodzina 500 plus” sprawi, że wiele tysięcy rodziców, którzy samotnie wychowują jedno dziecko nagle straci prawo do dodatkowych 500 zł na dziecko.
Wartałoby zapytać, czy ustalenie minimalnej pensji na poziomie 2220 zł brutto było działaniem nieprzemyślanym? A może rząd Morawieckiego coraz bardziej zuchwale poszukuje oszczędności budżetowych.