Dla dwójki szwagrów to miała być spokojna, relaksująca sobota. Mężczyźni wybrali się na ryby nad jeden ze zbiorników znajdujących się w podżagańskich Gryżycach.

To miejsce popularne wśród okolicznych wędkarzy, więc nic nie zapowiadało tragedii. Ostatnie dni lata sprzyjały takiej wyprawie bowiem dzień był pogodny.

Mężczyźni wędkowali do wieczora. W pewnym momencie jeden z mężczyzn udał się spać.

Następnego dnia wędkarza znaleziono martwego w wodzie. Zmarły mężczyzna miał 56 lat. Jeszcze w niedzielę 4 września 2016 r.  policja zabezpieczyła jego ciało  do sekcji.
W nocy z soboty na niedzielę 3/4 września na terenie Gryżyc miała miejsce również plenerowa impreza muzyczna. Fani muzyki techno zjechali się na "Open Air Rave Party", by razem zabawić się z okazji zakończenia wakacji. Uczestnicy imprezy na teren Gryżyc zwożeni byli nawet specjalnymi autobusami. Według organizatorów , zabawa miała zakończyć się w niedzielę o godz. 6:00 rano, czyli wtedy kiedy zaginął 56-latek.

Sierż. szt. Tomasz Bartos, który pełni funkcję rzecznika lubuskiej policji nie łączy jednak muzycznej imprezy z utonięciem mężczyzny. "Najbardziej prawdopodobna wersja tragedii to nieszczęśliwy wypadek" - mówi portalowi Żagań Dla Was rzecznik policji.